Miesiąc: Luty 2014

Wszędzie chemia

Stanisław LemUzupełniliśmy Twój organizm, wykorzystując najlepsze, sprawne, dostateczne, takie organy (niepotrzebne skreślić), jakie mieliśmy do dyspozycji. Gwarantujemy Ci sprawność owych organów na przeciąg roku, sześciu miesięcy, kwartału, trzech tygodni, sześciu dni (niepotrzebne skreślić).

Był to fragment informacji dla pacjenta, który przeczytał Ijon Tichy  w krótkiej powieści Stanisława Lema Kongres futurologiczny. Właściwie nie wiadomo, czy przeczytał, bo mogła to być halucynacja. Chyba, że tylko zdawało mu się, że zdaje mu się, że to halucynacja. Ijon Tichy znalazł się bowiem w świecie rządzonym chemokratycznie, gdzie rozpuszczone wszędzie substancje chemiczne tworzą w mózgach mieszkańców zupełnie nową rzeczywistość.

Jeśli taka wymyślona rzeczywistość kojarzy Wam się z przeglądem mody i gadżetów na rok 1999 pt. The Matrix, to nie jest to tylko halucynacja. W Kongresie futurologicznym mamy nawet znany z tego filmu chwyt z wyborem dwóch pigułek różnych kolorów, choć w trochę innym kontekście. Co więcej, to nie jedyny utwór Lema, z którego zrzynali twórcy Matrix. W rozszerzonym wydaniu zbioru innych wspomnień Ijona Tichego – Dzienników gwiazdowych – jest opowiadanie  o profesorze który zbudował trzy maszyny, którym wydaje się, że są osobami i które żyją w spreparowanym przez naukowca świecie. Nawet pomysł z déjà vu jako przejawu „błędu w Matriksie” był stąd zerżnięty.

Polecam Kongres futurologiczny nie dlatego, że jest podobny w tematyce do The Matrix, ale dlatego, że charakteryzują go cechy, których ów film nie ma, mianowicie poczucie humoru, wielowarstwowość i nieidiotycznosć. W 150 stronicowej książce dzieje się tyle, że mogłem spokojnie zdradzić w pierwszym akapicie ważny element fabuły, a nie zepsuje to lektury. I o ile Matrix zestarzał się już w roku 2000, to napisany w 1970 roku Kongres pozostaje niepokojąco aktualny – w szczególności dotyczący terroryzmu początek książki.

Stanisław Lem najbardziej znany jest z poważnej powieści o oceanie-organizmie pt. Solaris. Na początek polecam jednak przeczytać krótki, lekki i przyjemny Kongres futurologiczny. Jeśli to się spodoba, to można przejść do Dzienników gwiazdowych. A potem już nie ma odwrotu.

W torebkach dziewczyny noszą refutal i dawainy (piosenka z 2039 r.)

Recki i oceny na lubimyczytać.pl

Zdjęcie z Wikimedia Commons