Miesiąc: Listopad 2013

Opowieści płaszcza i nosa

Gogol SzynelDziś dowiemy się, jak po kilkudziesięciu stronach zabawnego tekstu można powiedzieć „czytam literaturę rosyjską”: polecę bowiem dwa opowiadania Mikołaja Gogola.

Opowiadaniem, które czytałem najwięcej razy w życiu, jest jego Szynel (1842) zwane także Płaszcz. Ta smutna historia drobnego urzędnika, który postanowił wymienić sobie wytarty płaszcz (zwany także szynelem) na nowy, to jakieś mistrzostwo świata w humorze i empatii.

Gogol pokazuje w Szynelu dziwny świat urzędów: administracji istniejącej dla samej administracji. W tym, dla polskiego czytelnika na szczęście obcym, świecie żyje biedny urzędnik Akakiusz Kamaszkin: Wielu się zmieniło dyrektorów i rozmaitych naczelników, a jego widziano wciąż na tym samym miejscu, na tym samym stanowisku, przy tych samych czynnościach, wciąż jako urzędnika od przepisywania — tak że wreszcie wszyscy byli pewni, iż pan Akakiusz snadź przyszedł już na świat w stanie całkowicie gotowym, w urzędniczym mundurze, z łysiną na głowie. Cały utwór można przeczytać w Polskiej Bibliotece internetowej.

Od tragikomizmu przejdziemy teraz do czystego absurdu. Bo oto w drugim najsłynniejszym opowiadaniu Gogola pt. Nos (1836) mamy do czynienia z asesorem kolegialnym (znowu urzędy) Kowalewem, który budzi się bez nosa. Zaczyna się opowiadanie-odlot, w którym mamy takie rzeczy jak: nos stał przed sklepem; twarz schował zupełnie w wielkim, stojącym kołnierzu i z głęboką uwagą przyglądał się jakimś towarom. Podejrzewam, że tym właśnie opowiadaniem inspirował się zespół King Missile, tworząc wzruszający utwór Detachable Penis. Nos także jest do przeczytania w PBI.

Jeśli zaciekawiły Was te opowiadania, to odsyłam na odpowiednią stronę Polskiej Biblioteki Internetowej. Znajdziecie tam na przykład Powóz – króciuteńki utwór z przepięknym zakończeniem. O sensowny zbiór opowiadań Gogola nie tak łatwo. Najbardziej polecam Opowieści z serii Biblioteka Narodowa o niezbyt zachęcającym wyglądzie „full Parnas” i jeszcze mniej zachęcającym naukowym wstępie.

Zainteresowanych literaturą rosyjską polecam ranking tejże na Goodreads. Dość wysoko jest tam jedyna powieść Gogola – Martwe dusze. Też niezła, choć ja jednak wolę opowiadania. Powieść ta ma mroczny tytuł, ale na tym mrok się kończy, bo to dość lekka satyra na społeczeństwo rosyjskie. I jeżeli faktycznie zespół Joy Division nazwał ponurą piosenkę Dead Souls od książki Gogola, to nikt z grupy raczej jej nie czytał, bo wtedy piosenka byłaby o kombinowaniu, jak się szybko dorobić, a nie o tym, że „ciągle mnie wzywają” (te dusze, chyba).

Okładka z Wikimedia Commons (Igor Grabar, 189?)

Reklamy