Znośna lekkość czytu

Nieznośna lekkość bytu to jeden z bardziej znanych tytułów literatury czeskiej. Tytułów w dosłownym znaczeniu, bo powszechnie znane są właśnie tylko słowa „nieznośna lekkość bytu”. Ale samą książkę jak najbardziej warto przeczytać.

Napisana w 1984 roku przez Milana Kunderę Nieznośna lekkość bytu opowiada o perypetiach miłosno-łóżkowych czeskiego lekarza na tle wydarzeń w Czechosłowacji w 1968 roku. To zdanie podsumowuje charakter książki: jest ciekawie (perypetie), ale też całkiem poważnie (tło). Oprócz tego mamy mnóstwo dylematów moralnych, związanych i z miłością, i z ówczesną sytuacją w CSSR. Oraz pełno zadziwiająco trafnych obserwacji – aż trudno uwierzyć, że Kundera sam je wymyślił, a nie googlował po prostu „nejlepší citáty a aforismy”.

Jeśli powyższy opis Was nie przekonał, to w desperacji dodam, że w książce jest całkiem dużo o seksie. Wprawdzie nie jest tak podniecająco, jak w Pięćdziesięciu twarzach Greya (cytuję: Jeszcze ze mną nie skończył. O święty Barnabo.), ale możemy na przykład przeczytać: Rozepjal ji knoflíček na halence.

Wracając do politycznego aspektu książki, to Kundera mógł pisać, co chciał, po mieszkał już we Francji. Książka zresztą najpierw wyszła we francuskim tłumaczeniu, a dopiero rok później w oryginale, ale w Kanadzie. Szybko zdobyła popularność na świecie, pewnie w dużej mierze dzięki filmowej wersji z 1988 roku. Nie oglądałem, ale Milan Kundera obejrzał i postanowił nie pozawalać więcej na ekranizacje swojej twórczości. Może też nie będę oglądał, bo jeszcze potem odrzucę jakąś lukratywną propozycję ekranizacji mojego bloga.

Jeśli szukacie czegoś lekkiego (ale nie nieznośnie), mądrego i niedługiego, to Nieznośna lekkość bytu jest niezawodna. Jeśli Wam się spodoba, to mogę polecić jako następną w zasadzie każdą inną książkę Milana Kundery – można je czytać, dopóki nie zaczną zlewać się w jednolitą masę dylematów moralnych atrakcyjnych mężczyzn i celnych spostrzeżeń zdystansowanego narratora.

Recki i opinie na: Goodreads, Lubimy czytać, Biblionetce.

Na zdjęciu śp. Bromba

Reklamy

5 comments

  1. Czytałam po raz pierwszy gdzieś w okolicach gimnazjum – byłam zachwycona. Po raz drugi przeczytałam na początku studiów – nadal byłam zachwycona, chociaż odkryłam, że książka jest trochę o czymś innym, niż mi się wydawało w gimnazjum (jednak mniej perypetii miłosno-łóżkowych). Pisałam licencjat o Kunderze, przeczytałam więc trzeci raz – i byłam rozczarowana. Miałabym ochotę powiedzieć panu Kunderze żeby z tymi swoimi złotymi myślami ‚šel do prdele’. Naprawdę, za trzecim razem traci cały urok (miałam wrażenie, że dałoby się z tego zrobić kalendarz dla pań domu ‚aforyzm na każdy dzień roku’.
    Ale oczywiście pierwszą lekturę również jak najbardziej polecam.
    Co do filmu – jest straszny 😉 Widziałam i się Milanowi nie dziwię. (Zresztą, z dobrej literatury bardzo łatwo zrobić kiepski film. I odwrotnie – z kiepskiej literatury dobry. Tak to mi się jakoś wydaje.)

    PS: z czysto bohemistycznego zainteresowania – zaintrygowały mnie te knoflíčky i citáty – czyżby autor bloga władał czeszczyzną?:)

  2. No to może daruję sobie trzeci raz. Chociaż fakt pisania pracy o autorze mógł dodatkowo popsuć radość czytania, przynajmniej u mnie tak jest (w ogóle wszelki przymus akademicki czy szkolny rozwala mi lekturę, będzie zresztą o tym wpis).
    A Lingua Formana nie władam, władam natomiast pedeefem „Nesnesitelna lehkost bytí”.

    Brombek w ogóle nic nie czytał, ale fotografować się z książkami, to lubił.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s